Mamiya jest już od lat jedną z głównych aktorek filmu o średnioformatowej fotografii. Zasłynęła głównie dzięki dalmierzowi Mamiya 7 oraz świetnemu systemowi RZ, o maksymalnym formacie 6×7, zwanym idealnym formatem negatywowym.

System ten nie umarł w świecie cyfrowej fotografii, ponieważ dzięki wymiennym tylnim ściankom, możliwe jest zainstalowanie cyfrowej przystawki. Można powiedzieć, że system RZ doczekał drugiej młodości. Znakomite obiektywy, oraz grono akcesoriów, mają nadal zastosowanie we współczesnej fotografii. Producent sprzedaje aparat RZ Pro-II w dwóch specyfikacjach: RZ22 i RZ33. W obu zastosowano cyfrowe ścianki Mamiya ZD Back o rozdzielczościach kolejno 22 i 33 Mpix. Aparat został wyposażony w styki, dzięki czemu świetnie komunikuje się z cyfrowymi przystawkami. Matryce mają wielkość 36x48mm oraz pozwalają na pracę z czułością od ISO 50-800.Mamiya RZ33 kosztuje około 18 tys dolarów.

Jednak to nie jedyny wkład Mamiy w cyfrowy średni format. Dzięki współpracy z PhaseOne, powstał nowy system przystosowany do najnowszych rozwiązań. Wyprodukowano aparat oznaczony jako 645DF, sprzedawany zarówno z logiem PhaseOne jak i Mamiya. Więcej możecie o nim przeczytać w artykule sprzed tygodnia.

Do nowego aparatu producent przygotował pokaźną ilość cyfrowych przystawek. Mamy tutaj od najtańszej DM 22 o rozdzielczości 22 Mpix i wielkości sensora 44x33mm, poprzez DM 28, DM 33, DM 40, aż do DM 56, z matrycą 56x36mm produkującą 56 Mpix zdjęcia. Wszystkie pozwalają na pracę w czułościach ISO 50-800. Ścianki te można podpiąć do wielu korpusów przez specjalne przejściówki, dzięki czemu stają się bardzo uniwersalne. Warto również wspomnieć, że ścianka DM40 w kicie z aparatem 645DF jest uważana za najszybszą w swojej klasie, potrafi robić zdjęcia z prędkością 1.25 kl/s. Najtańsza przystawka jest już dostępna w cenie ok. 8 tys dolarów, natomiast za najdroższą trzeba wydać ok. 25 tys dolarów.

Mamiya przetrwała koniec ery analogowej fotografii, a co więcej, prężnie rozwija się w świecie cyfrowej.