Urodzony w 1938 roku w niedużym miasteczku na Moravii, Josef Koudelka od samego początku swojej przygody z fotografią zainteresowany był człowiekiem i światem go otaczającym. Zaczynał od portretowania swojej rodziny średnioformatowym aparatem Bakelite 6×6. W późniejszych latach, w trakcie studiów na Politechnice Praskiej, wykonywał zlecenia dla magazynów o sztuce fotografując spektakle teatralne starym Rolleiflexem. Po ukończeniu Politechniki zrezygnował z kariery inżyniera i postanowił całkowicie oddać się fotografii. Najbardziej inspirowała go kultura i tradycja społeczności, w której żył, bądź z którą miał styczność. Jego prace stały sie dogłębną analizą środowisk Cyganów, Słowaków oraz Rumunów.

W 1968 roku Koudelka był świadkiem wkroczenia wojsk sowieckich do Pragi. Negatywy dokumentujące to wydarzenie udało się przemycić poza czechosłowacką granicę, gdzie trafiły do agencji Magnum i zostały anonimowo opublikowane. Zdjęcia te stały się międzynarodowym symbolem dziejącej się historii i jako wymagające niezwykłej odwagi doczekały się nagrody im. Roberta Capy.

Dzięki rekomendacji agencji Magnum w 1970 roku Koudelka otrzymał 3-miesięczną wizę na wyjazd do Anglii, gdzie uzyskał polityczny azyl pozostając tam ponad dekadę. Przy wielkim poparciu i uznaniu czołowego założyciela agencji Magnum, Henri Cartier-Bressona, sam został jej członkiem. Mając możliwości swobodnego poruszania się po Europie Koudelka kontynuował swoje projekty, w których zawsze pojawiał się temat bezpowrotnie zanikającego życia. Zdobył liczne nagrody za swoje reporterskie cykle o tematyce bardzo mu bliskiej, gdyż najczęściej przedstawiały świat ludzi wygnanych i uchodźców. W 1987 roku uzyskał obywatelstwo francuskie a 4 lata później powrócił do Czechosłowacji by stworzyć reportaż pt. ‘Czarny trójkąt’, w którym pokazał zniszczony krajobraz swojej ojczyzny.

Josef Koudelka jest niewątpliwie niezwykle przenikliwym obserwatorem otaczającego go świata. Jego zdjęcia są najczęściej bardzo wyciszone i refleksyjne. Choć sam Koudelka stwierdził w jednym z wywiadów, że zdjęcia robi dla samego siebie, to i tak udaje mu się zarazić widza własną wrażliwością poprzez odnajdywanie w najbardziej prostej scenie niezwykłość chwili.