Galeria Fotografii DeKa i Galeria Drugiego Planu Wernisaż wystawy fotografii Adama Fleksa pt. „Transcendencja. Oliwa” w ramach Wieczoru Sztuk „W Ogrodzie Ukochań”. 24 maja (piątek) 2013 o godz. 18.00. W programie wieczoru również wernisaż wystawy malarstwa Izabeli Wolskiej pt. „Ogród Ukochań” i koncert muzyki celtyckiej w wykonaniu Zespołu „Wersja Robocza”.  Wystawa czynna do 24.06.2013 r.

fot. Adam Fleks

„Transcendencje. Oliwa” to próba pokazania świata poza-rzeczywistego, czyli metafizycznego, wykreowanego i istniejącego wyłącznie skutkiem dwukrotnego naświetlenia tej samej klatki materiału światłoczułego. Oliwa sama w sobie stanowi miejsce magiczne i wyjątkowe na mapie Gdańska, chociażby ze względu na długą niezależność administracyjną, działalność artystów czy istnienie opactwa z katedrą i parkiem. Jest to także próba nowej wypowiedzi utrzymanej w duchu fotografii piktorialnej, która chyba nadal tkwi w podświadomości wielu polskich fotografików, podobnie jak skryte marzenia o białych dworkach otoczonych malwami, czy chrzęście żwiru wyściełającego zacienione drzewami alejki starych parków, po których spacerują elegancko ubrane pary.

fot. Adam Fleks

Adam Fleks - z zawodu tłumacz z j. duńskiego i j. szwedzkiego, mąż pięknej żony, ojciec dwóch synów, absolwent historii i skandynawistyki Uniwersytetu Gdańskiego. Członek Gdańskiego Towarzystwa Fotograficznego www.gtf.org.pl – obecnie pełni funkcję prezesa., należy również do Związku Polskich Artystów Fotografików – Okręg Gdański www.zpafgdansk.pl. Swoje  prace prezentował na ponad dwudziestu wystawach indywidualnych i ok. stu wystawach zbiorowych. Jego zdjęcia znajdują się w zbiorach prywatnych w Polsce i w Danii. W fotografii interesuje go czysta, nie zmanipulowana obróbką cyfrową fotografia analogowa na tradycyjnych czarno-białych materiałach srebrowych. Pod powiększalnikiem dąży do uzyskania odbitek o jak największej rozpiętości tonalnej. Strona: http://adamfleks.blogspot.com.

Transcendencje. Oliwa
Adam Fleks

Najmocniejszą stroną fotografii czarno-białej wykonywanej na tradycyjnych materiałach jest jej fizyczna obecność – najlepiej obrobione zdjęcie nie zastąpi materialnej odbitki, którą czasem można nawet wziąć do ręki (Amerykanie ukuli nawet na to termin: „print viewing”).

Powodów powstania niniejszej wystawy jest kilka. Po pierwsze, zirytował mnie mocno jeden z krytyków zajmujący się sztuką fotografii, który na jednym ze spotkań orzekł (w końcu uważa się za guru), iż fotografia analogowa jest staroświecka, przestarzała i anachroniczna. Postanowiłem więc, że od tej pory wszystkie swoje wystawy oraz zdjęcia prezentowane na wystawach zbiorowych będę wykonywał wyłącznie w mokrej ciemni pod powiększalnikiem, na papierze barytowym, i z ręcznym plamkowaniem ewentualnych skaz (oby jak najmniej ich było!).

Druga przyczyna – last but not least – to chęć odnowy polskiej fotogtafii piktorialnej, z lekkim dodatkiem ducha metafizycznego, umozliwiającego skrajnie indywidualny odbiór gotowego powiększenia. Polski piktorializm ma bardzo piękne tradycje wywodzące się od Bułhaka, Wańskiego i innych; w latach pięćdziesiątych został niemiłosiernie skrytykowany przez nowych gniewnych twórców odrzucających wszystko co wsteczne i niezgodne z duchem nowych czasów, zaś teraz powoli wraca do łask, przynajmniej wśród kolekcjonerów fotografii artystycznej. Historia zachichotała ponownie.

Wreszcie powód trzeci – jako mieszkaniec szeroko rozumianej Oliwy uznałem, że wreszcie powinienem pokazać światu własną interpretację widzenia tego w części magicznego i mocno osadzonego w historii miejsca.
Seria „Transcendencje. Oliwa” wykonana w rzadko stosowanej technice litowej, przedstawia nie świat rzeczywisty, ale impresyjny, będący wynikiem nałożenia na siebie dwóch ekspozycji na jednej klatce w krótkim odstępie czasu. Jest ona kontynuacją i twórczym rozwinięciem w kierunku piktorialnym mojego cyklu „Wieloświaty” zapoczątkowanego w 2006 roku. Nałożenie na siebie dwóch zdjęć kreuje nową rzeczywistość, obecną tylko na negatywie, a potem przeniesioną na papier fotograficzny.

fot. Adam Fleks

Celem prezentowanych na wystawie zdjęć nie jest wierne oddawanie rzeczywistości. Zamierzam tworzyć i przeżywać. Nie zamierzam rozkładać całości na drobne elementy, tylko pokazać nowy wymiar na podstawie tego, co w danej chwili zostało mi dane. Wieloznaczne otoczenie umożliwia mi wykreowanie obrazu nie mającego wiele wspólnego ze światem zewnętrznym. Pozwala na to specyficzne działanie wywoływacza litowego.

O ile w zwykłym fotograficznym wywoływaczu czarno-białym czas wołania odbitki jest najbardziej optymalny w pewnych określonych granicach, i nie wpływa np. na stopień kontrastu, to przy zastosowaniu mocno rozcieńczonego wywoływacza litowego czasy naświetlania  i wołania są dwoma podstawowymi czynnikami wpływającymi na kontrast odbitki. Pierwszym z nich jest czas i intensywność dość długiego naświetlania pod powiększalnikiem, co wpływa głównie na wygląd świateł na gotowej odbitce. Sam czas przebywania papieru w wywoływaczu wpływa natomiast na gęstość cieni. W przypadku tradycyjnej chemii czarno-białej odbitka wołana jest równomiernie, zaś przedłużenie wołania doprowadzi najwyżej do zadymienia świateł.

Charakterystyczne dla zachowania się naświetlonej odbitki w wywoływaczu litowym jest to, że cienie wywołują się szybciej i w miarę ich zaczerniania się intensywność wołania tych partii ulega przyspieszeniu. Światła wołają się natomiast znacznie wolniej. Po prostu im więcej światła padło na papier w danym miejscu, tym szybciej zachodzą tam procesy wywoływania. Tak więc bardzo istotne jest tutaj przerwanie wywoływania w odpowiednim momencie i zanurzenie odbitki w roztworze przerywacza, który natychmiast zatrzyma wywoływanie. W przeciwnym wypadku cienie będą zbyt gęste.

Kolejną zaletą wywoływacza litowego jest zabarwienie gotowych odbitek. Nie są one czarno-białe tak jak tradycyjne zdjęcia, do których jesteśmy przyzwyczajeni. Tutaj cienie mogą być czarne lub ciemnobrunatne z odcieniem wpadającym w zieleń. O ile jednak ciepłotonowe odbitki retro są monochromatyczne, a ich odcień wpada w barwę jednolicie brunatnozieloną, to odbitki wołane w licie mają wspomniane już ciemne cienie, natomiast ich światła mogą przybierać barwę łososiową, żółtawą czy jasnobrązową. Niektóre odbitki swoją ciepłą brązowo-żółtą kolorystyką przypominają dawne prace piktorialistów z początku XX wieku.
To widz dokonuje ostatecznej interpretacji każdego przedstawienia. Może więc być ich nieskończenie wiele – przynajmniej tyle, ilu widzów obejrzy wystawę.

Galeria Fotografii DeKa i Galeria Drugiego Planu
Dom Kultury w Rybniku-Chwałowicach
Rybnik ul. 1 Maja 91B

WSTĘP WOLNY.

Źródło: Informacja prasowa